sobota, 23 maja 2020

117# "Święci z Qumran"


Tytuł: Święci z Qumran
Autor: Sławomir Dąbek
Rok wydania: 20 lutego 2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 386

Opis:

Tylko niestrudzeni odkryją prawdę o sobie.

Młody Egipcjanin po tragicznych wydarzeniach w swoim rodzinnym domu ucieka wraz z macochą do Jeruzalem. Na jej prośbę zostaje przyjęty do elitarnego zakonu esseńczyków w Qumran, gdzie prowadzi pustelnicze życie. Jednak z upływem lat, dostrzegając coraz wyraźniej wynaturzenia i hipokryzję w łonie zakonu, przeżywa zwątpienie i duchowe rozdarcie. Kiedy na jego drodze staje „tajemniczy brat”, który przedstawia mu zupełnie nową wizję życia, opartą na nieznanej do tej pory etyce, chęć porzucenia wspólnoty gwałtownie w
nim narasta. Ponadto płomienne uczucie do uroczej i szlachetnej kobiety tylko umacnia go w swym wyborze. Wkrótce opuszcza klasztor, nie zdając sobie sprawy, że spędzone tam lata na zawsze położą się cieniem na jego życiu...


Recenzja:

Dzisiaj opowiem Wam o książce, która pochodzi z gatunku w sumie rzadkiego na rynku literackim, ponieważ mowa tu o fantastyce z motywami biblijnymi. Głowny bohater Mennepher jest Egipcjaninem. Po utracie ojca i za sprawą macochy trafia do pustelników, którzy tworzą pewnego rodzaju zakon. Jeden za wszystkiego, wszyscy za jednego? Poczucie równości? Nie, to nie są cechu, które charakteryzują zakon z Qumran. Raczej panuje w nim hipokryzja, poczucie wywyższania się oraz konkurencji. To panuje w tym zakonu. Mennepher jednak zamiast z tym wojować szuka pewnej drogi, drogi, która ujawni mu cel życia, ale również zbliży do Boga. Jesteście gotowi na historię przepełnionej miłością, stratą, śmiercią, upokorzeniem, ale również poznawaniem ludzi to z pewnością musicie sięgnąć po tę historię.

"Święci z Qumran" jest niesamowitą historią, która na swoich kartach skrywa pełne życiowych nauk. Oprócz tego uczy sporo rzecy o miłości, pokoju, a także szacunku jakim powinniśmy darzyć każdego człowieka. W dodatku pokazuje jeszcze jedną naukę: że doceniamy coś dopiero po jak coś stracimy. To również tyczy się człowieka, że doceniamy kogoś, jak już go zabraknie. 

Na uwagę zasługuje samo przygotowanie historii, jak i wykonany przez autora rekonesans. Jak już kiedyś pisałam w przypadku ostatnio recenzowanych książek, rozeznanie w temacie przez autora jest niesamowite i trzeba to doceniać. Poza tym historia nie raz skłania do refleksji. A jeśli książka zmusza do tego czytelnika znaczy, że coś za sobą niesie.

Tak jak w przypadku poprzedniej historycznej książki mówiłam, że raczej była ona dla lubiących historię, to w przypadku tej książki nie jest to potrzebne. Autor idealnie przedstawia temat, dzięki czemu zarówno nie wiedzący nic o tym temacie czytelnik będzie zadowolony, jak i zaznajomiona z tematem osoba będzie zachwycony. Tym bardziej bardzo spodobało mi się poruszenie tematu tajemniczych zwojów odnalezionych w grotach nad Morzem Martwym. Po prostu coś niesamowitego. Ja jestem oczarowana tą historią i wszystkich wielbicieli przygodowo-fantastycznych historii gorąco zachęcam po sięgnięcie tego tytułu, bo dzięki tej książce znajdziecie się w zupełnie innym świecie i przeżyjecie niesamowitą przygodę. Serdecznie Wam ją polecam!  

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



23.05.2020
Alpha

poniedziałek, 18 maja 2020

116# "Zabijcie Wszystkich, Bóg swoich rozpozna"


Tytuł: Zabijcie Wszystkich, Bóg swoich rozpozna.
Tom I Żądza
Autor: Violetta Domagała
Rok wydania: 26 czerwca 2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 605


Opis:

Przełom XII i XIII wieku, Europa Zachodnia. Eleonora Akwitańska, najpotężniejsza kobieta ówczesnej Europy, udaje się w podróż do Kastylii, by wskazać przyszłą królową Francji. Podjęta przez nią decyzja szokuje wszystkich i na zawsze zmieni dzieje starego kontynentu. Tymczasem w Langwedocji coraz większa część możnowładców, drwiąc z kościelnych kar, zaczyna jawnie wspierać katarską społeczność. Katarzy, od zawsze będący antagonistami wobec opływających bogactwem katolickich duchownych, są solą w oku papieża Innocentego III. Owładnięty żądzą anihilacji heretyków umysł najważniejszej głowy Kościoła przygotowuje plan definitywnego rozwiązania langwedockich problemów.

Czym zawinili katarzy? W jaki sposób obsesyjne myślenie jednej osoby rozwinie się w ideę przyświecającą możnym i duchownym katolickiej Europy? I jaką rolę w tym wszystkim odegra żądza? Pierwszy tom cyklu „Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna” w fascynujący sposób przedstawia zalążek wydarzeń, które przyczyniły się do anihilacji katarów. Wiara i herezja, miłość i wzgarda, cnota i grzech, posłuszeństwo i przekora nigdy przedtem ani potem nie były sobie bliższe...


Recenzja:

Ci co śledzą historyczne książki, wiedzą jakimi czasami było średniowiecze. Mroczny okres, w którym walka religijna przeplatała się z podbojami i krucjatami. Violetta Domagała umiejscowiła akcję swojej książki właśnie w takim okresie w średniowiecznej Europie Zachodniej, a konkretniej autorka prowadzi akcję swojej książki na przestrzeni XII i XIII wieku. Wszystko rozpoczyna się, kiedy Eleonora Akwitańska, wyrusza do Kastilli, aby wybrać nową królową Francji, którą okazuje się jej wnuczka. Jednocześnie mamy okazję poznać co nieco ze sprawy katarów, którzy wbrew zadowoleniu głowy Kościoła Katolickiego rozprzestrzeniali swoją wiarę.

Historia opowiada o dawnych czasach, roli kobiety, której losy są zaplanowane z góry przez rodzinę, szepty duchownych. Poruszane są tutaj bardzo znane małżeństwa, zawierane jako kontrakty między rodami czy jako umowy polityczne. To za co naprawdę polubiłam tę powieść to postać Blanki Kastylijską, którą autorka przedstawia tutaj jako młodą i dopiero początkującą królową. Ogólnie bardzo interesuję się postacią Blanki Kastylijskiej i bardzo lubię tą postać historyczną. Ciesze się, że pojawiła się w tej powieści, ponieważ na pewno zadziałało to na plus dla tej jakże barwnej i dobrze napisanej historii.

Jednak prócz 12- letniej Blanki poznajemy głównie jej babkę Eleonorę Akwitańską. Dzięki podróży, w którą wyruszyła, aby wybrać królową Francji zostaje nam przybliżona jej postać, która również przypadła mi do gustu, lecz jednak nie aż tak jak Blanka. Podczas wspomnianej wyprawy zostaje nam przybliżona nie tyle postać, co jej przeszłość. 

Kolejnym plusem, a raczej kolejną rzeczą, którą na pewno należy pochwalić, prócz stylu oczywiście to sama wiedza i rozeznanie w temacie autorki. Już samo napisanie tak okazałej książki zasługuje na podziw, jednak samo podejście do tematu i dokopanie się do niektórych informacji historycznych jest naprawdę godne podziwu. To niezwykle trudne i czasochłonne, dlatego uważam, że jest to godne podziwu! Nie wyobrażam sobie ile autorka czasu na to poświęciła. Już samo to może świadczyć o poziomie książek.

Czy polecam książkę? Nie wszystkim, a jedynie osobom, które naprawdę interesują się historią i lubią pozycje z obszerną ilością opisów. Mnie powaliła, po przeczytaniu, chciałam od razu sięgnąć po kolejną część, lecz pozostało mi uzbroić się w cierpliwość. Podsumowując, serdecznie polecam tą niesamowitą książkę szczególnie tym, co lubią historyczne pozycje oraz dla tych, którzy lubią okres średniowiecza :) Jest to ekscytująca powieść, która sprawi, że spędzony z nią czas nie będzie stracony! 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res.
18.05.2020
Alpha



sobota, 16 maja 2020

115# "Warci Ocalenia" PRZEDPREMIEROWO



Tytuł: Warci Ocalenia 
Autor: Riva Scott 
Rok wydania: 22 maja 2020 
Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos 
Liczba Stron: 294 

Opis:

Mroczna historia, w której ogromne pożądanie miesza się z jeszcze większym strachem.

Amy McDonald, to mieszkająca w małym miasteczku w stanie Waszyngton właścicielka prężnie działającej kwiaciarni. Prowadziła spokojne życie aż do dnia, w którym wszystko się zmieniło. Echa przeszłości dały o sobie znać, ponownie wpychając ją w mroczny świat przestępstwa i intryg. Rozpoczęła się gra, której reguł nie znała. Wkroczyła do niebezpiecznego świata, pełnego przerażających ludzi. Los postawił na jej drodze człowieka, którego już nigdy więcej nie chciała spotkać…

Czy ratunek przyjdzie na czas? Czy dziewczyna odnajdzie w sobie siłę, by zawalczyć o swoje bezpieczeństwo?

W tej historii nikt nie jest tym, za kogo się podaje.

Miej oczy szeroko otwarte, bo nie wiesz kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem.


Recenzja:

Ostatnio miałam przyjemność przeczytać kolejną niesamowitą książkę, która wyszła spod pióra Rivy Scott. To kolejna gratka dla osób, które uwielbiają mafijne, gangsterskie i erotyczne klimaty. A o czym są „Warci Ocaelnia”? Już Wam mówię. W Wielu przypadkach wiadomo, że nawet jeśli chcemy odciąć się od naszej przeszłości, to nie wiadomo jakbyśmy się starali ona zawsze nas dopadnie, a nawet dosięgnie też naszych najbliższych. Amy McDonald odizolowała się od rodziców i zamieszkała w małym miasteczku w stanie Waszyngton, gdzie wraz z przyjaciółmi prowadzi kwiaciarnie. Dziewczynie bardzo podoba się takie życie, uważa je o wiele lepsze niż poprzednie. Jednak czy cień czynów ojca Amy dosięgnie ją nawet, jeśli usilnie próbowała się tego odciąć? Co się stanie, kiedy dziewczyna spotka się z demonami przeszłości, których myślała, że się pozbyła? Kto okaże się wrogiem, a kto przyjacielem?

„Był jak najgorszy z narkotyków, jak kolejna działka dla ćpuna, lub kolejny kieliszek dla alkoholika. Przerażał mnie, gdyż przez niego stawałam się bezbronna i podatna na ten urok niegrzecznego chłopaka. Już raz dałam się takiemu zwieść, co omal mnie nie złamało, drugi raz bym tego nie wytrzymała.” 

Skoro trochę opowiedziałam Wam o Amy, z którą nota bene trudno było mi się czasem zżyć, pomimo że była główną bohaterką, to teraz przybliżę Wam postacie dwóch bohaterów, którzy skradli moje serduszko. Pierwszym z nich jest, jak zawsze w moim przypadku, czarny charakter. Szczerze to nie wiem, dlaczego mnie zawsze takie postacie zachwycają, no ale tak Horhe. Żeby nie było, nie zachwalam go dlatego, że go bardzo polubiłam, ale kreacja tej postaci autorce wyszła naprawdę świetnie. Czytając o gangsterach, porywaczach i mordercach często brakuje mi tej brutalności, ale takiej prawdziwej, że aż przerażającej i to właśnie dostałam w przypadku Horhe. W niektórych momentach, ja się tej postaci bałam. Szczególnie w jednej scenie, szczęka mi opadła, kiedy to posunął się już do ostateczności. Musiałam chwilę poczekać i jeszcze raz przeczytać tę scenę, bo aż mnie wterdy wcięło.

Drugą postacią, była Aston, który był agentem specjalnym. Z tym panem nie polubiłam się od razu. Na samym początku, kiedy się pojawił, nawet wywróciłam oczami na jego zachowanie. Jednak z biegiem historii z dobywał coraz większa moją sympatie. Być może miało wpływ na to jego zachowanie względem swojej córki, kiedy walczył o nią. Jeśli chodzi o Astona, to bardzo spodobała opisana przez Rivę jego przeszłość. Pozwoliło to na dokładniejsze poznanie postaci oraz jej znaczenie w tej historii, bardzo fajny zabieg, który zaspokaja trochę ciekawość czytelnika.

„Nie byłem księciem z bajki. 
Byłem pieprzonym diabłem w ludzkiej skórze,
a słodka Emily niedługo się o tym przekona.” 

To o czym muszę wspomnieć, to sama końcówka. Dawno już nie przeczytałam w takim tempie ostatnich rozdziałów. Co tam się działo?! Istna bomba emocjonalna. A jak dotarłam do końca? No to zostałam rozłożona na łopatki. Jednym słowem polecam Wam najnowszą powieść Rivy Scott, ponieważ nie będziecie się przy niej nudzić i przeżyjecie prawdziwą emocjonalną przygodę z bohaterami „Wartych Ocalenia”. Ja osobiście liczę na kontynuację, a także na kolejne książki, ponieważ już teraz widać postęp autorki, a co będzie za kilka książek?!

Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję autorce oraz Wydawnictwu WasPos.


16.05.2020
Alpha

czwartek, 14 maja 2020

114#"Dziewczyna z pustego pokoju"


Tytuł: Dziewczyna z pustego pokoju
Autor: Kamil Szczygieł
Rok wydania: 28.02.2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 282



Opis:

W każdym miasteczku kryją się tajemnice, o których lepiej nie wiedzieć.

Spokój mieszkańców miasteczka Ginger zakłóca seria tajemniczych wydarzeń. Najpierw w wypadku samochodowym ginie małżeństwo, a ich syn znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Trzy miesiące później w wyniku podobnej kolizji w śpiączkę zapada pani Rosename i nikt nie potrafi wyjaśnić, co stało się z jej 14-letnią córką. Chcąc odnaleźć dziewczynę, doświadczony detektyw Eric Rey i starszy posterunkowy Brendan Willy rozpoczynają śledztwo, w wyniku którego wkrótce docierają do skrzętnie skrywanych przez lata tajemnic hrabstwa. Kto jest w tej historii przyjacielem, a kto wrogiem? Komu należy zaufać, żeby poznać prawdę?


Recenzja:

Czy zaginięcie Kate Rosename jest kolejną zwykłą sprawą, w której nastolatka postanawia uciec z domu. Ginger jest małym i jak to w przypadku takich miejsc bywa spokojnym miastem. Lecz wspomniane zaginięcie dziewczyny nie jest wcale jedynym dziwnym przypadkiem. W nieszczęśliwym wypadku niedawno zginęło małżeństwo, a ich dziecko ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. I właśnie teraz przychodzi czas na Kate Rosename, która zaginęła w podobny sposób, co potomek zmarłej nieszczęśliwie pary. Sprawę dostaje detetkyw Eric Rey oraz starszy posterunkowy Brendan Willy, jednak czy uda im się rozwiązać tę sprawę jeśli los się uweźmie, a niefortunne wydarzenia wcale się jeszcze nie skończyły?

Tak, jak polubiłam detektywa, tak myślałam, że najlepszego przyjaciela zaginionej dziewczyny uduszę. Irytował mnie jego upór, który mógł kosztować życie przyjaciółki, ale w momencie kiedy komuś dla mnie bliskiemu mogłaby się stać krzywda w życiu nie utrudniałabym pracy policji, nawet jeśli miałabym zdradzić tajemnicę tej osoby. Dlatego po części ta postać cechowała się dla mnie głupotą.

"Dziewczyna z pustego pokoju" jest w całym swoim znaczeniu książką sensacyjną. Akcja nawet na chwilę nie zatrzymuje się, przez co książkę dosłownie się połyka. Jednak pojawiają się pewne sprzeczności. Jedną z nich jest bardzo krótki czas na rozstrzygnięcie sprawy zaginięcia dziewczyny, pomimo że całym zajściem interesują się bardzo wysoko postawione osoby. Kolejnym minusem była dosyć spora liczba bohaterów, jak na tak krótką historię, przez co czasem można było się pogubić, lecz przejdźmy teraz do plusów. 
Fabuła książki jest bardzo dobrze skonstruowana, prócz małego mankamentu wszystko jest logiczne i łączy się ze sobą w całość. Tak jak wspominałam już od początku dostajemy akcję, która nie jest stopowana przez zbędne i długie opisy. Cała historia prowadzona jest w ciekawy sposób, przez co czytelnik nie może się oderwać, chcąc poznać rozwiązanie tajemnicy, z którą zmaga się detektyw Eric. Jest to bardzo dobrze napisany kryminał, który zapewni Wam rozrywkę, a jednocześnie zaciekawi i porwie nie pozwalając się oderwać ani na moment.

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo wydawnictwu Novae Res.

14.05.2020
Alpha

poniedziałek, 11 maja 2020

113#"Czerwona Zemsta"


Tytuł: Czerwona Zemsta
Autor: Krzysztof Goluch
Rok wydania: 30.05.2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 473


Opis:

Poruszająca opowieść o ludziach, których łączy miłość, a dzieli Historia.

Jest rok 1945. II wojna światowa zbliża się ku końcowi. Jan Walkiewicz, młody żołnierz AK, postanawia się ujawnić i rozpocząć nowe życie u boku kobiety, którą kocha. Wkrótce jednak zostaje aresztowany, a jego ukochana ginie od kuli. Jan ślubuje zemstę i wraca do lasu, gdzie trafia pod komendę Mariana Bernaciaka, pseudonim „Orlik”. Rozpoczyna się brutalna walka z sowietami...

„Czerwona zemsta” to pełna napięcia, poruszająca opowieść o partyzanckiej codzienności, samotności i nadziei na normalne, spokojne życie. To hołd dla polskich partyzantów, którzy polegli na placu boju, walcząc o wolną Polskę. To również apel do kolejnych pokoleń, aby nie pozwoliły, by nazwiska tych bohaterów zostały zapomniane.

Drapał pazurami ziemię, a przed oczami latały mu białe płaty. Swoją drogę znaczył krwią, ale czołgał się wytrwale i w ostatnim przebłysku świadomości wyciągnął broń, wycelował drżącą ręką i strzelił.
Elwira poczuła uderzenie w plecy i upadła. Na jej sukience pojawiła się plama krwi. Janek nie tracił czasu. Położył ją na mchu, rozerwał odzienie i pochylił się nad ranną. Nic nie mógł jednak zrobić.
– Kocham cię – szepnęła Elwira. – Potrzymaj mnie za rękę i nie rozpaczaj, bo będę na ciebie czekała po tamtej stronie.
Janek pochwycił jej dłoń i trzymał, jakby chciał przytrzymać ulatujące z niej życie. Elwira umarła, a on zrozumiał, że pozostanie w konspiracji, bo chce zemsty na tych, którzy odebrali mu wszystko. Choćby miał przypłacić to życiem.

Recenzja:

Kiedy świat się wali. W koło nas tylko ruiny, krew, śmierć, jęki i wojna, pozostają nam przyjaźń, miłość, poświęcenie i walka. Taka jest książka "Czerwona Zemsta" opisująca losy Polaków podczas II Wojny Światowej. W książce Krzysztofa Golucha zostajemy przeniesieni prawie pod koniec wojny, gdyż historia toczy się w 1945 roku, a poruszany przez autora temat nie jest wcale łatwy, gdyż wielu, kiedy słyszy termin: Żołnierze Wyklęci, czmycha czym prędzej. Ten temat jest dla nas Polaków bardzo ważny, lecz również omijany, a książka "Czerwona Zemsta" trochę przybliża to nam. Zagłębiając się w opowieści o odwadze polskich żołnierzy, o partyzanckiej walce, pełnej desperacji oraz chęci zemsty, odkupienia i sprawiedliwości, przenosimy się do czasów, które wielu z nas wolałoby aby się nie wydarzyły. I już na wstępie mogę powiedzieć jedno - Ta książka, to właśnie jedna z tych, która chwyta mocno za serce, ściska, porywa wgłąb siebie, a by po ostatniej stronie zapaść się w naszych czytelniczych sercach i pozostać z nami na długi, długi czas.

W czasie II Wojny Światowej młodzi dowódcy o pseudonimach takich jak "Orlik"czy "Spokojny" ryzykowali swoje życie walcząc przeciwko władzy komunistycznej o spokojne życie, narażając swoje, lecz nie tylko. Tym, którzy pomagali partyzantom groził jeden wyrok - śmierć. "Orlik" czyli Marianowu Bernackiemu, a także głównemu bohaterowi "Ogień" czyli Janowi Walkiewiczowi towarzyszy cały czas niebezpieczeństwo, poczucie osamotnienia potęgowane tęsknotą za bliskimi oraz śmierć młodych osób. Mimo całego tego otoczenia Janek zakochuje się, lecz czy w jego sercu będzie wystarczająco miejsca na to piękne uczucie, jeśli przepełnia go gniew i poczucie niesprawiedliwości? Czy w tej historii możliwy jest happy end jeśli w koło unoszą się popioły ze zgliszczy, a wszystko w koło skąpane jest krwią młodych ludzi?

"Czerwona Zemsta" jest kolejną pozycją, która porusza niełatwą, a wręcz wstrząsającą tematykę. Historia, którą mamy szansę poznać, dotyczy polskich żołnierzy na Lubelszczyźnie. Czytając o mężczyznach, którzy ukrywali się w lasach, ze względu na polowania, które urządzili na nich członkowie UB wraz z NKWD. Mniej już od samego myślenia przechodzi dreszcz, a na samo wspomnienie pojawiają się emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania tej niezwykle poruszającej historii. To co mnie urzekło to sam język, jakim książka jest  napisana. Stylizowany specjalnie tak, aby oddać klimat minionych czasów, no ja pomimo tematyki rozpłynęłam się, a całość niezwykle mnie urzekła. 
Dla osób, które interesują się tematyką wojenną, ta książka to kolejna gratka, z którą należy się zapoznać i to koniecznie. Szczególnie, że można już powoli sięgać po kontynuację tej historii"Czerwona Zemsta II". Czy polecam ją innym osobom, raczej nie ze względu na to, że książka według mnie pisana jest pod osoby lubiące taką literaturę, a wiadomo, że tak jak z filami wojennymi, nie każdy za taką tematyką przepada. Mi osobiście bardzo się spodobało i zacieram w oczekiwaniu rączki na drugi tom.

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res.

11.05.2020
Alpha

piątek, 8 maja 2020

112#"Dialogi z Czarnym Platonem"


Tytuł: Dialogi z Czarnym Platonem
Autor: Iwona Bińczycka-Kołacz
Rok wydania: 28.06.2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 296

Opis:

Historia, która się nie śniła filozofom…

Renata, pochodząca z małej wsi na Kaszubach studentka filozofii, żyje beztrosko, a kolejne dni upływają jej na pisaniu doktoratu i opiece nad psem. Nic nie zapowiada przełomu w jej życiu, aż do momentu gdy dziewczyna niespodziewanie zostaje... mamą czteroletniego chłopca, synka jej śmiertelnie chorej siostry. Przerażona macierzyńskimi obowiązkami, wie, że nie może się poddać. A to dopiero początek serii zaskakujących wydarzeń, jakie przygotował dla niej los! Wkrótce bowiem Renata poznaje historię tajemniczego mężczyzny, która nie pozwala jej opędzić się od myśli, że oto gdzieś, hen daleko, żyje jej bratnia dusza. Ktoś, kto mógłby ją zrozumieć jak nikt inny na świecie... Ale czy rzeczywistość okaże się równie fascynująca jak opowieść, która tak zauroczyła Renatę?

Głośny dźwięk telefonu przyspieszył oddech Reni. Czuła, że krew dudniąca w uszach zaraz eksploduje i rozsadzi jej bębenki. Jeszcze raz z niedowierzaniem spojrzała na zegarek. Ktoś dzwoni o tej porze? W ogóle ktoś do niej dzwoni? Niby kto?
– Cześć!
– Lidzia? – Renata oniemiała z wrażenia. – Witaj! Fajnie cię słyszeć.
– Nie odzywałam się długo, przepraszam.
– Zauważyłam. No cóż, różnie bywało, ale nie chowam urazy – odrzeka Renia.
– Cieszę się, że tak myślisz. Słuchaj, chciałam ci coś powiedzieć.
– Coś się stało? – Renata domyślała się, że coś musiało się stać, skoro po dwóch latach nieodzywania się siostra telefonuje do niej w środku nocy!

Recenzja:

Historię poznajemy z perspektywy beztrosko żyjącej głównej bohaterki Renaty, która pochodzi z kaszubskiej wsi. Nie spodziewa się, że do jej rutyny wkradnie się nagły powiew świeżości, który wywróci jej życie do góry nogami.  Nagle pod jej opiekę trafia czteroletni chłopczyk, a Renata mus stawić czoła niespodziewanemu macierzyństwie. Jak sobie poradzi w nowej roli? Czy podoła? To właśnie rozpoczyna lawinę wydarzeń, a dziewczyna musi stawić czoło problemom, wiedząc, że nie może zawieść. Poznajcie historię, która z pozoru wydaje się jak każda inna, lecz tak naprawdę przedstawia historię o być albo nie być. A podczas wszystkich wydarzeń główna bohaterka poznaje ciekawą historie spisaną ręką nieznajomego mężczyzny. Co skrywa się na kartach powieści "Dialogi z Platonem"?

Przerzucając kolejne kartki historii nie mogłam wręcz uwierzyć, że autorka zamieściła taką gamę emocji  i uczuć opisując przygody Renaty. Prawie przez cały czas czułam się, jakby towarzyszyła bohaterce, a gdy musiałam odłożyć książkę i robić co innego, nie mogłam się na tym skupić, chcąc szybko wrócić do lektury. Jedak pojawił się pewien zgrzyt, ponieważ czasem dało się odczuć, że postać dziecka została potraktowana zbyt powierzchniowo, a nawet czasem miałam wrażenie, że zawadza.

Główna bohaterka jest wieczną singielką, która podąża za życiem towarzyskim, filozofią (stąd może pojawić się taki a nie inny tytuł) oraz pasją. Jak dotąd nie myślała o założeniu rodziny, a fakt, że jej znajomi właśnie byli na tym etapie, przeganiała machnięciem ręki, niczym natrętnego owada. Jednak jak wyżej wspomniałam życie bywa przewrotne. Jednak czy rozwiązanie problemów może wyniknąć z dialogu z tytułowym Platonem? Może tak by było, gdyby Platon nie był psem.

Dawno nie czytałam takiej książki! Pochłonęłam ją w jeden wieczór, a moje emocje zostały roztrzaskane w drobny mak. Autorka prowadzi historię lekkim stylem, a prócz tego pojawiają się momenty, w których można się pośmiać, lecz także rozpłakać. W dodatku język jakim operuje autorka jest na najwyższym poziomie, przez co czyta się z prawdziwą przyjemnością. Ciekawym zastosowaniem narracji jest wprowadzenie pomiędzy narrację z punktu widzenia głównej bohaterki, fragmentu pamiętnika pisanego przez mężczyznę. Co też mnie ciekawi to sam tytuł, ponieważ książka porusza motyw nagłego macierzyństwa, które spada na bohaterkę, lecz może, aby zrozumieć cel, z jakim autorka nadała ten tytuł powinno się zagłębić nieco w filozofię greckiego filozofa albo przyjąć, że po prostu jest on przypadkowy. Chociaż mnie zastanawiało, czy bodajże fragmenty pamiętnika nie podchodzą pod tytuł. W końcu podczas czytania czyiś zapisków można powiedzieć, że prowadzimy wtedy dialog z autorem. Jednakże to jest już gdybanie i domyślanie się :D. Chyba że weźmiemy i spojrzymy na to dosyć prostoliniowo i weźmiemy pod uwagę, że tytuł po prostu odnosi się do rozmowy z psem, który jest tytułowym bohaterem - Platonem.

Myślę, że mogłabym polecić tę książkę osobom, które lubią wątek macierzyństwa, walki wewnętrznej oraz wątku filozofii. Ja szczerze powiedziawszy chyba nie poczułam blusa tej historii pomimo że uwiodła mnie okładka i opis, mimo to dosyć przyjemnie się czytało tę historię i spokojnie polecam ją na majowe popołudnia spędzone w hamaku ze szklanką lemoniady pod ręką. 

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res!



08.05.2020
Alpha

czwartek, 7 maja 2020

111# "Ziarno Światła"


Tytuł: Ziarno Światła
Autor: Nikolas Razmuk 
Rok wydania: 13.11.2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res
Liczba Stron: 684

Opis:

Czasem najcięższa walka czeka nas po wygraniu wojny.

Ludzkość po raz trzeci doprowadziła do tragicznej w skutkach wojny światowej, dziesiątkując populację i niszcząc ekosystem Ziemi. Po kilku latach na umierającą planetę przybywają Strażnicy – zaawansowani technologicznie obcy, pragnący przejąć całkowitą kontrolę nad jej odbudową.

W samym środku tych wydarzeń Posthumus Piąty – sierota wychowany przez Teotrytę – zmaga się z decyzjami przywódcy powstania. Pomóc mu mają pogrzebani głęboko pod ziemią wojownicy pochodzący z dawnych i zapomnianych epok.

Uwikłany w sieć intryg bohater musi odnaleźć swój cel i stoczyć najważniejszą w życiu bitwę, a nowo poznane istoty wszystko komplikują. Podróż do gwiazd jest nieunikniona. Czym jest sławetne ziarno światła i jaką rolę odegra w tej historii? Kosmos kryje o wiele więcej tajemnic, niż Ci się wydaje...

Recenzja:

Z książkami postapokaliptycznymi nie mam często do czynienia, lecz "Ziarno Światła" przyciągnęło moją uwagę i okładką i opisem. Pomimo, że nie czytam często książek z wątkiem postapo lub sci-fi, to bardzo lubię ten gatunek, też dlatego się zainteresowałam się tym tytułem. Wielu ludzi mówi, że jeśli dojdzie do Trzeciej Wojny Światowej, to kolejną rozegramy na kije i kamienie. W "Ziarno Światła" autor zabiera nas do rzeczywistości, która ma miejsce właśnie po Trzejciej Wojnie Światowej, która okazała się największą z dotychczas stoczonych. Część ludzi, która przeżyła trafiła pod skrzydła Strażników, jednak jak się okazuje wcale nie są oni wybawieniem. Superrozwinięta rasa istot nie ma na celu ratowania ludzi. Oni pragną podporządkować sobie całą galaktykę. Natomiast druga część ludzi, która zdołała przeżyć i uciec przed Strażnikami zeszła do podziemi, gdzie starają się normalnie żyć.

Jeśli chodzi o bohaterów książki, to szczerze mam problem z ich oceną. Z jednej strony bardzo podobała mi się ich kreacja, jednak pojawiły się zgrzyty. Czasem miałam wrażenie, że np. w przypadku głównego bohatera jakim jest półbóg (a przynajmniej tak to zrozumiałam) Posthumus Piąty panuje straszny chaos, a sama postać wydaje się nadaktywna. Zupełnie jakby nie mógł usiedzieć w miejscu, przez co często pakował się w kłopoty i ktoś musiał wkraczać do akcji aby go z nich ratować. W dodatku samo jego wychodzenie z opresji. No to mi trochę zgrzytało. Ponieważ fantasy, fantasy, ale jednak trochę realizmu trzeba było zachować :).


To co szczególnie zasługuje na pochwałę, to wyobraźnia autora oraz umiejętność wytworzenia tak plastycznego opisu, że już po kilku zdaniach jesteśmy w stanie wyobrazić opisywaną scenę. Po samej grubości książki można spodziewać się już, że książka w tym temacie jest bardzo dobrze przygotowana, a w trakcie czytania dostrzega się to, że autor dopracował historię w każdym calu. Przez swoją tematykę książka nie jest łatwa. Przez większość czasu, kiedy ją czytamy musimy być bardzo skupieni, aby zrozumieć, o co tak na dobrą sprawę w niej chodzi. Czasem widać zgrzyt, który często towarzyszy debiutantom, lecz nie razi to tak bardzo, aby się do tego przyczepiać. Głównie chodzi mi tutaj o styl i język autora, ale tak jak wspominałam w debiucie często jest to spotykane. Osobiście bardzo podobała mi się ta historia, która była dla mnie pewnego rodzaju odskocznią po ostatniej fali romansów. To co mi się również podobało w tej książce, to że nie czuło się powstrzymywania autora. Historia została napisana z serca, co naprawdę przyciąga czytelnika. Szczególnie mam tutaj namyśli fanów filmów i komiksów Marvela, czy sagi Gwiezdnych Wojen. Ja sama jestem ich wielką fanką i to co się dzieje w "Ziarno Światła" mogłoby spokojnie zostać przeniesione na wielki ekran!

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res. 

07.05.2020
Alpha

poniedziałek, 4 maja 2020

110# "Opór"


Tytuł: Opór 
Autor: K.Bromberg 
Rok wydania: 28.04.2020 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Editio Red 
Liczba Stron: 373 

Opis:

Ryker Lockhart to bez wątpienia bardzo przystojny i bogaty mężczyzna. Jednak jego profesja powinna wzbudzać w kobietach nieufność: Ryker jest znanym i wziętym prawnikiem, specjalizującym się w sprawach rozwodowych. Zawodowe wywlekanie brudów nie byłoby może problemem dla bardziej osobistej relacji, gdyby nie to, że po bliższym poznaniu mężczyzna okazywał się zimnym draniem. Przystojnym i inteligentnym, ale wciąż aroganckim i paskudnym typem. Wiązanie się z kimś takim to nigdy nie jest dobry pomysł.

Vaughn z całą pewnością wykluczała jakąkolwiek relację z kimś takim jak Ryker. Była zbyt niezależna i odważna, do tego miała wybujały temperament. A dodatkowo na głowie bardzo konkretne zobowiązania. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, że jeśli pozwoli temu facetowi wkroczyć w swoje życie, w krótkim czasie może stracić wszystko, co z takim wysiłkiem zbudowała. Niestety, dziewczyna nie zawsze słuchała zdrowego rozsądku. Spotkała się z Rykerem, który dla osiągnięcia swoich celów posunął się do szantażu. Ona jednak dostrzegła w nim coś, co sprawiło, że zamiast się wycofać, postanowiła podjąć ryzykowną grę.

Łamanie własnych zasad i uleganie takim typom rzadko kiedy prowadzi do szczęśliwego finału. Vaughn i Ryker nie mogli przecież pozostać obojętni wobec siebie. Oboje mieli silne charaktery i żelazną wolę. Żadne nie zamierzało cofnąć się ani o krok. Tylko jak długo można stawiać opór rosnącej namiętności? I jak grać zgodnie z zasadami, gdy na horyzoncie pojawia się widmo katastrofy, a sytuacja wymyka się spod kontroli?

To przecież tylko gra, nieprawdaż?


Recenzja:

„Na papierze i oficjalnie sprzedają towarzystwo. 
W rzeczywistości sprzedaję seks.
I jestem w tym cholernie dobra.” 

Pewnego wieczoru Vaughn jest zmuszona złamać własne zasady, które tak skrupulatnie przestrzegała. Nieugięta Vee prowadząca jedną z najlepszych agencji towarzyskich zostaje zagnana w kozi róg przez własne zasady oraz niefortunne zrządzenie losu. Jedna z jej pracownic zostaje uszkodzona przez klienta, przez co nie nadaje się do wypełnienia kolejnej umowy. Nie mając pod ręka żadnej odpowiedniej dziewczyny zdesperowana Vaughn podejmuje decyzje i proponuje nowemu bardzo ważnemu klientowi niejaką Saxony, jednak co się stanie, kiedy okaże się, że żadna Saxony nie istnieje, a Vee nie jest w stanie wykonać zadania, które sobie narzuciła? Do czego posunie się zaintrygowany bezwzględny prawnik Ryker Lockhart aby poznać prawdę i przede wszystkim, aby zdobyć kobietę, która go oczarowała? Czy Vee zgodzi się na kontrakt z mężczyzną, który ją pociąga, aby tylko zyskać większe szanse na otrzymanie praw rodzicielskich nad chorą siostrzenicą? Czy pokona „Opór” w imię miłości?

„Pieniądze mogą nam dać w życiu wiele rzeczy 
– przywileje, dobra materialne, reputację, władzę – 
ale nie dają prawda do krzywdzenia drugiego człowieka.” 

Jestem oczarowana i zachwycona! Podczas czytania książki K.Bromberg musiałam sobie dosłownie ją dawkować, aby nie kończyć jej za szybko. Według mnie tak powinien wyglądać idealnie napisany romans i w stu procentach zgadzam się z tym, co piszą o autorce, że jest mistrzynią budowania napięcia między bohaterami, a także relacji. Podobało mi się to, że w „Oporze” nie dostaliśmy wszystkiego na tacy, a autorka przedstawiła codzienne problemy bohaterów, dzięki czemu sprawiła, że stali się prawdziwi. Sama Vaughn (z ciekawości aż wpisałam do translatora jak się wymawia to imię i powiem wam, że pasuje do bohaterki) jest osobą bardzo złożoną i doszczętnie zranioną, a mimo to nadal walczy o to, co dla niej najważniejsze. Z zapartym tchem śledziłam jak się to wszystko skończy i nie wyobrażam sobie nie przeczytać kolejnego tomu, bo po prostu mnie skręci z tej niepewności i chęci więcej! Prócz tego, ile tam jest cytatów do zaznaczania! Szczególnie biorąc pod uwagę grubość samej powieści ( ja zużyłam kolejny plik karteczek samoprzylepnych, a to o czymś świadczy 😉). To był kolejny powód, dlaczego pokochałam autorkę.

„Jak daleko się posuniesz, żeby chronić tych, których kochasz?
Choćby na koniec świata.” 

„Opór” nie jest łatwą książką. Tym bardziej nie jest kolejnym łatwym romansem, który przeczytamy i zapomnimy po pewnym czasie. Ten tekst trafia do głębi i wczepia się w duszę czytelnika zostając z nim już na długi, długi czas. Także polecam każdej fance niebanalnych fabuł zapoznać się z tą książką. Naprawdę warto. Ja czuję się zdruzgotana i przemielona przez autorkę i jedyne co mi pozostaje to uzbroić się w cierpliwość i poczekać na kolejny tom.

Za możliwość poznania historii i udostępnienie egzemplarza dziękuję bardzo Wydawnictwu Editio Red.
04.05.2020
Alpha

piątek, 1 maja 2020

109# "Bogaty i grzeszny"



Tytuł: Bogaty i Grzeszny 
Autor: Meghan March 
Rok wydania: 14.04.2020 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Editio Red 
Liczba Stron: 258 

Opis:

Przesiąknięta nienawiścią wspólna przeszłość od lat zatruwa życie Riscoffów i Gable’ów. Wojna między rodzinami przeszła już do legendy. Nawet mieszkańcy miasta byli zmuszeni opowiedzieć się po jednej ze stron. W takich warunkach związek kogokolwiek z Riscoffów z kimkolwiek z Gable’ów nie miał najmniejszych szans powodzenia. Kiedy więc wbrew zdrowemu rozsądkowi Lincoln Riscoff dał się oczarować idealnie pięknej Whitney Gable, na drodze do ich szczęścia stanął cały świat. W rodzinie Riscoffów wszystko, łącznie z najbardziej osobistymi sprawami, było podporządkowane pomnażaniu majątku i dbaniu o władzę.

I Whitney, i Lincoln prędko zrozumieli, że łącząca ich więź to prawdziwa miłość. Byli gotowi na przeciwstawienie się presji obu klanów. Ale w grze niespodziewanie pojawił się ten trzeci. Ricky Rango, wschodząca gwiazda rocka i bożyszcze nastolatek, mógł mieć niemal każdą kobietę, jednak za cel postawił sobie zatrzymanie przy sobie Whitney. Musiała być jego, chociaż w sercu Ricky’ego nie było wobec niej szczerych uczuć...

Ta gorąca historia to pierwsza część trylogii Bogactwo i grzech, opowiadającej o dramatycznym związku dwojga młodych ludzi. Pokochali się mimo ponad stuletniej waśni własnych rodzin — i nie widzieli świata poza sobą. Jak więc mogło dojść do tego, że rozdzielił ich inny mężczyzna? Dlaczego Whitney zdecydowała się złamać serce sobie i ukochanemu Lincolnowi? Jakie mroczne sekrety ukrywała? I czy kiedykolwiek uda jej się odkupić grzechy, których nie popełniła?

Popełnionych grzechów nie odkupisz nawet za miliard dolarów.

Recenzja:

„Ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebuję,
jest skomplikowanie sobie życia jeszcze bardziej.
A to właśnie zrobię, jeśli do panującego w nim aktualnie chaosu
dorzucę przepychanki z Lincolnem Riscoffem.” 

Whitney po śmierci swojego męża wraca do rodzinnego miasteczka na ślub swojej kuzynki. Jednak powrót do dawnego życia wcale nie jest taki, jak sobie kiedyś wyobrażała. Musi uciekać przed fanami swojego męża, którzy oskarżają ją o przedwczesną śmierć gwiazdy rocka. Obawia się również spotkania z jednym mężczyzną, który dziesięć lat temu był dla niej bardzo ważny, a miłość do niego smakowała zakazanym owocem. Jednak, kiedy wraca jest niczym trzęsienie ziemi, które pozostawia za sobą jedynie zniszczenia. Pomimo tego Lincoln Riscoff nie zamierza po raz drugi się poddać i zrobi wszystko, żeby tym razem zatrzymać przy sobie kobietę, którą kocha najbardziej na świecie. Jednak co zrobi kiedy dowie się o potencjalnym nowym spadkobiercy fortuny swojej rodziny oraz o naruszeniu zwłok ojca, dla testów na ojcostwo?

„-Czyli co dokładnie powinnam zrobić twoim zdaniem?
- Założyć stalowy pancerz, utrzymać się na swej pozycji
i nie pozwolić, żeby Sylvia Rysów decydowała o twojej przyszłości.” 

Nie od dzisiaj wiadomo, że najlepsze historie pisze życie, ponieważ są niespodziewane. Jednak oprócz dreszczyku emocji, który może nam towarzyszyć, bywają chwile, których najchętniej byśmy nie przeżyli i wymazali ze swojej pamięci. A co jeśli jeszcze dochodzi do tego waśń dwóch rodzin, które niczym w „Romeo i Julii” się nienawidzą. W „Bogatym i grzesznym” dostajemy swojego rodzaju wstęp do historii, która tak myślę rozegra się w kolejnym dwóch tomach. Zostają nam przedstawieni główni bohaterowie: Whitney oraz Lincoln. Czytając historię śledzimy zarówno historię w przeszłości. Taki zabieg pozwala nam poznać wspomnienia bohaterów i to co ich kiedyś łączyło pomimo niezgodności pomiędzy swoimi rodzinami. W pewnym sensie można by się zastanowić nad relacją, którą otrzymujemy w powieści. Z jednej strony piękne uczucie, które znamy z dramatu Szekspira „Romeo i Julia”. Pomimo przeciwności młodzi ludzie się w sobie zakochują, jednak z drugiej czy nie mamy do czynienia w pewnym sensie z buntem i pragnieniem ciała? Na to trzeba by było zwrócić uwagę w kolejnych tomach, gdyż podczas poznawania historii Lincolna i Whitney można się zastanawiać. Sama decyzja dziewczyny o powrocie i poślubieniu swojego chłopaka, wschodzącej gwiazdy rocka również rzuca co nieco wątpliwości na rzekome uczucie pomiędzy tą dwójką.

„-Uważasz, że ty masz zjebane życie?
To spróbuj sobie wyobrazić, że masz wszystko, co da się kupić,
ale nigdy nie jesteś szczęśliwa.
Że nie masz nikogo, komu możesz zaufać na tyle,
aby go pokochać i dzielić się z nim tym wszystkim.
Myślisz, że moje życie jest tak zajebiście doskonałe?
Otóż nie jest, Whitney.
Doskonałość bezpowrotnie zniknęła z mojego życia w dniu,
w którym wyszłaś za innego mężczyznę.” 

Czy dobrze się bawiłam przy czytaniu „Bogaty i Grzeszny”? Tak i powiem jeszcze, że mam problem, żeby powiedzieć, która książka Meghan March jest moją ulubioną. Autorka jest genialna w tym co robi i naprawdę kto jeszcze nie zna jej twórczości, to powinien szybko to nadrobić, a może zacząć właśnie od „Bogaty i Grzeszny”. Co prawda książka sama w sobie nie jest jeszcze arcydziełem, ale koniec tego tomu zapowiada nam prawdziwą bombę w kolejnym. Zupełnie, jakby „Bogaty i Grzeszny” był wstępem, preludium do tego, co nas jeszcze czeka, a wydaje mi się, że to co autorka dla nasz szykuje powali nas na kolana! Tak, więc jak nietrudno się domyślić – czekam na drugi tom!

Za możliwość poznania historii i udostępnienie egzemplarza dziękuję bardzo Wydawnictwu Editio Red.
01.05.2020
Alpha

środa, 29 kwietnia 2020

#108 "Piętro Wyżej"


Tytuł: Piętro Wyżej
Autor: Ludwik Loren
Rok wydania: 25.02.2019 
Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos
Liczba Stron: 685

Opis:


Podczas odbywającej się w 1925 roku Międzynarodowej Wystawy Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa prekursor modernizmu, architekt Le Corbusier zaprezentował światu swój rewolucyjny „Plan Voisin”.
Zaproponował wyburzenie historycznej części Paryża i zabudowanie jej osiedlem sześćdziesięciopiętrowych mieszkalnych kolosów z żelbetonu. Chciał na miejsce budynków w mieście stworzyć miasto w budynkach. Miasto przyszłości.
Wyśmiano go, oczywiście. Planu nigdy nie zrealizowano.

Piętro Wyżej zabiera czytelnika w oszałamiającą, obfitującą w barwne charaktery i pełną fantastycznych zwrotów akcji podróż po przedwojennym mieście idealnym. Po mieście zaprojektowanym jak szwajcarski zegarek... którego trybiki pewnego dnia postanawiają wyjść na ulice, chwycić za broń i wywrócić świat do góry nogami. Robotnicza rewolucja błyskawicznie rozprzestrzenia się po odciętej od świata metropolii i odmienia życia kolejnych jej mieszkańców – jedno po drugim. Nieznani jeszcze wczoraj konspiratorzy dziś wyrastają do roli przywódców, od decyzji których zależeć będzie przyszłość miasta. Rozpoczyna się polityczna rozgrywka, w której sojusznika łatwo można pomylić z wrogiem, a której stawką – poza władzą – jest życie tysięcy ludzi. Najnowsza powieść Ludwika Lorena to historia fikcyjna, garściami jednak czerpiąca z doświadczeń pierwszej połowy XX wieku. Losy gotowej na każde poświęcenie rewolucjonistki, nawiedzonego wynalazcy i karierowicza, któremu została jeszcze odrobina serca, splatają się w niej w porywającą opowieść o ideałach, ambicjach, uczuciach, kłamstwie i pytaniach, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Daj się porwać dynamicznej, pierwszoosobowej narracji, odwiedź fascynujący świat, w którym magią są pieniądze i razem z Oskarem Leibnitzem spróbuj odgadnąć, jak wiele trzeba mieć w sobie bohaterstwa, żeby zasłużyć na miano głównego bohatera.


Recenzja:

Czasem w życiu nadchodzi czas na podjęcie nowych decyzji, które wpływają na nasze życie. Taką decyzję podejmuje Oscar, który jest głównym bohaterem "Piętra Wyżej". Co kryje się za tym tytułem? Otóż historia, która od razu was porwie. Dwudziestotrzyletni mężczyzna sprzedaje swój majątek i inwestuje w bilet na statek, czym rozpoczyna swoją wielką podróż. Umiejscowiony w jednej z kajut na niższym poziomie bierze udział w rejsie statkiem czwartej klasy po Antlatyku. Powiecie co takiego jest zachwycającego jest w tej powieści. Już tłumaczę - cel Oscara, który podczas podróży na statku pragnie wspinać się na NASTĘPNE PIĘTRA w hierarchii społeczeństwa, lecz nie jest to takie proste, gdyż na swej drodze napotka niedogodności i przeszkody rzucane przez lat.

"Postawić miasto wbrew prawom ekonomii, przyrody i poza jurysdykcją praw państwowych. I jeszcze zaprojektować je tak jak szwajcarski zegarek, który wystarczy raz tylko nakręcić, żeby sam potem siebie napędzał własną energią" 

Książka "Piętro Wyżej" pomimo swej objętości jest napisana takim językiem, że nie pozwala się oderwać. Razem z bohaterami przemierzamy następne "piętra" powieści. Oprócz niesamowicie wciągającej fabuły na kartach historii można znaleźć całą masę cytatów i złotych myśli (ja wyczerpałam prawie wszystkie karteczki na tę książkę, a to już coś oznacza!). Prócz tego, co napisałam to wzrok przykuwa sama okładka, która jest świetnie wykonana w dobrze ze sobą zgranych kolorach. W dodatku sam tytuł, który z jednej strony jest prosty, lecz w swojej prostocie zaciekawia, co może się kryć za "Piętro Wyżej".

Jedyne, co mi trochę nie grało, to zachowanie samych bohaterów. Historia osadzona jest w wieku XX, natomiast podczas całej podróży Oscara postacie zachowują się, jakby fabuła miała miejsce w naszych czasach. Nie powiem trochę mi to zgrzytało. Pomimo tego bardzo dobrze bawiłam się przy lekturze "Piętro Wyżej" i serdecznie Wam polecam zapoznanie się z tą pozycją, bo jest naprawdę jest to niesamowita historia i bardzo dobrze napisaną książką.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu WasPos.



29.04.2020
Alpha

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

#107 "Zemsta pachnie wilkiem"



Tytuł: Zemsta pachnie wilkiem 
Autor: J.G.Latte 
Rok wydania: 01.05.2019 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res 
Liczba Stron: 361 

Opis:

Jeśli chcesz ocalić życie, musisz dołączyć do watahy...

Marta, szefowa firmy ochroniarskiej, nie boi się nikogo i niczego. Zawsze liczy tylko na siebie, a nowe wyzwania traktuje jako życiową przygodę. Jednak pewnego dnia los stawia na jej drodze wroga, z którym nie będzie w stanie poradzić sobie w pojedynkę. Dzika wataha wilkołaków, potworów, jakie znała do tej pory jedynie z książek i filmów, w jednej chwili zamienia jej życie w koszmar.
Jej wrodzona wola walki nie pozwoli pogodzić się z porażką, a pragnienie zemsty doda jej siły do działania. Tym bardziej, że u jej boku nagle pojawi się zabójczo przystojny, tajemniczy mężczyzna, który zabierze ją do nadprzyrodzonego świata pełnego istot obdarzonych zadziwiającymi mocami...


Recenzja:

„Białe zwierzęce źrenice należały do Nazara.
Zabrakło jej tchu,
po raz pierwszy widziała alfę w postaci wilka.
Stał spokojnie obok łóżka. 
Marta odniosła wrażenie,
że posturą zajął połowę pomieszczenia.” 

Do książek opowiadających o wilkołakach podchodzę z dużą rezerwą. Spowodowane jest to tym, że po prostu już kilka razy zawiodłam się na książkach tego typu. Jednak że, kiedy zobaczyłam rok temu zapowiedź książki „Zemsta pachnie wilkiem” coś mnie do niej przyciągało. Powiedziałam, a dam szansę, czemu nie. Jak wyszło? Czy J.G.Latte zachwyciła mnie swoją powieścią o wilkołakach? Zaraz się przekonacie 😉

Zacznijmy może od tego o czym jest historia. O wilkołakach powiecie, w końcu o tym już napisałam, ale na poważnie już. Książka pisana jest w narracji trzecioosobowej, a główną bohaterką jest Marta, szefowa ochroniarskiej firmy. Postać poznajemy podczas nieudanej randki, z której dziewczyna chce się jak najszybciej ulotnić, a nie mogąc złapać ani jednej taksówki postanawia iść do domu na pieszo przez ciemny park. Nie muszę mówić, że był to bardzo zły pomysł.

Marta, gdyż tak ma na imię, zostaje zaatakowana i zgwałcona. Można by powiedzieć, że los bywa przewortny i ironiczny. Ochroniarka sama nie potrafi obronić się przed napadem, jednak że, jakie szanse miała jeśli gwałcicielami były osoby nadprzyrodzone? Takim zrządzeniem losu Marta zostaje wciągnięta w nadprzyrodzone świat zmiennokształtnych istot i nie tylko!

„Tymczasem Rudy Warkocz przeistoczył się w swą bestię
i ułożył cicho pod drzwiami sypialni,
ciasno podwijając ciemnobrązowy ogon.
Zwierzę spało czujnie,
strzygąc od czasu do czasu uszami
i pilnując wybranki swojego alfy.” 

Głównym motorem napędowym dla Marty staje się zemsta, której pragnie na gwałcicielu. Aby osiągnąć swój cel prosi o pomoc poznanego tego feralnego wieczoru mężczyznę, który jest alfą pobliskiego stada. Jak się okazuje mężczyzna, który ją napadł jest odszczepieńcem ze stada białookiego wilka – Nazara, a Marta nie była pierwszą ofiarą gwałciciela. Bohaterka jednak jako jedyna przeżyła atak. Łącząc siły ze zmiennokształtnymi kobieta dążąc do zemsty zaczyna poznawać zwyczaje tych nadzwyczajnych istot, a między nią i alfą zaczyna rodzić się więź. Czy zamiast zemsty znajdzie coś innego?

Wielkim plusem historii prócz samej fabuły jest kreacja bohaterów. Każda z poznanych przez nas postaci jest inna, przez co możemy się z każdą zidentyfikować. Ja osobiście miałam problem, aby wybrać swojego ulubieńca, ponieważ każdy z wilków posiadał jakąś cechę, którą bardzo lubię. Bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, co wydaje mi się, że stają się bardziej ludzcy. Czasem robili pewne rzeczy pod impulsem sprowadzając na siebie kłopoty, lecz to właśnie sprawiało, że nie byli sztuczni. Sama kreacja wilkołaczego stada, no ja się rozpłynęłam. To pokazanie emocji, gestów, które są tak ważne w świecie drapieżników, po prostu bajka!

„Zemsta pachnie wilkiem,
a nie wyrzutami sumienia.” 

Uważam, że „Zemsta pachnie wilkiem” jest nie tylko udanym debiutem, lecz także udaną książką z wilkołakami. Czytając historię o zemście Marty zostajemy pochłonięci nie tylko przez magiczną otoczkę, która przenika przez karty powieści ,lecz także dzikość, którą według mnie powinna się cechować każda książka poświęcona wilkołakom. To co też mi się spodobało i niektórzy z uważniejszych mnie obserwujących czytelników mogą wiedzieć, uwielbiam wilki i interesuję się ich życiem sygnałami, życiem stadnym, hierarchią itp. itd. W książce autorka świetnie to przedstawiła, ja byłam oczarowana, jak te charakterystyczne dla wilków cechy zostały przeniesione do tej historii. Wielkie brawa i uznanie. Jedyne co to przez chwilę mi akcja zwolniła w jednym miejscu, tuż przed spotkaniem wiedźmy. Miałam wrażenie, że pomimo ważnej sceny następuje chwilowe rozprężenie akcji. Na szczęście już po chwili wszystko wróciło na odpowiedni tor i książka do końca trzymała w napięciu, pomimo że domyślałam się w jakim kierunku to zmierza. 😊

Serdecznie Wam polecam tę historię, przy której uważam, że będziecie dobrze się bawić śmiejąc lub czując narastające napięcie. Szczególnie dla fanów zmiennokształtnych jest to obowiązkowa pozycja.

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

27.04.2020
Alpha

128# "Odlecimy stąd"

Tytuł: Odlecimy stąd Autor: Anna Dąbrowska Rok wydania: 17.03.2020 Liczba Stron: 332 Wydawnictwo: Wydawnictwo Novae Res  Opis: Dziewiętnasto...