czwartek, 29 sierpnia 2019

56#"Pieśń Syreny"



Tytuł: Pieśń Syreny
Autor: Alexandra Christo
Rok wydania: 14 sierpnia 2019
Wydawnictwo: Wydawnictwo Young
Liczba Stron: 415

Opis:


Księżniczka Lira to najskuteczniejsza morska morderczyni. Serca siedemnastu lądowych książąt to trofea, dzięki którym zdobyła respekt w głębinach. Jednak kiedy niefortunnie zabija jedną z syren, jej matka nie ma dla niej litości. Królowa Mórz zmienia ją w istotę, którą gardzi najbardziej na świecie – człowieka. Lira ma teraz tylko jeden cel – odzyskać dawną, syrenią postać. Żeby to osiągnąć musi dostarczyć królowej serca księcia Eliana.

Dziedzic lądowego królestwa, Książę Elian, to najskuteczniejszy i bezwzględny pogromca syren.
Kiedy na środku oceanu ratuje tonącą kobietę, nie ma pojęcia, że właśnie pomógł komuś, na kogo poluje. Skuszony obietnicą pomocy w wyplenieniu syreniego rodu, dobija niebezpiecznego targu z nieznajomą. Czy jednak powinien jej ufać? Który z dwóch największych zabójców wygra tę ryzykowną grę?

Mocna mieszanka disneyowskiej historii i morskiego thrillera, która wciąga w niebezpieczne głębiny od pierwszych stron!

„Co roku zabieram jedno serce. Zagrzebałam siedemnaście w piasku, na dnie mojej sypialni. Czasami rozgarniam kamyki, żeby sprawdzić czy nadal tam są. Głęboko ukryte, krwawiące. Liczę je, aby mieć pewność, że nocą nie skradziono żadnego. To zrozumiały lęk. Serca oznaczają władzę, a istoty mojego rodzaju pragną jej bardziej od oceanu”.



Recenzja:

„– A ty weźmiesz serce księcia – stwierdziła. – Tego o pięknym obliczu.
– Jego twarz nie ma znaczenia. – Puszczam jej dłoń. – Zależy mi wyłącznie na sercu.
– Masz tyle serc. – Jej głos nabiera anielskiego brzmienia. – Wkrótce nie będziesz miała gdzie ich schować.
Oblizuję wargi.
– Może i tak – przytakuję – ale księżniczka musi mieć swojego księcia.”


Będąc dziećmi większość z nas oglądała bajki, które wyprodukowały znane na cały świat wytwórnie filmowe. Kto nie zna takich historii jak „Kopciuszek”, „Królewna Śnieszka”, „Piękna i Bestia” czy w końcu „Mała Syrenka”. Kto nie oglądał tego po parę razy przed snem, przed czy po obiedzie? Dzisiaj przychodzę do Was z opowieścią, która jest zupełnie nową historią o Małej Syrence, tylko że tym razem mieszkańcy głębin są przerażającymi zabójcami.

„Powszechnie wiadomo, że syreny są piękne,
ale te, które pochodzą z Keto, należą do królewskiego rodu,
co czyni je pięknymi w wyjątkowy sposób,
nacechowany dostojeństwem zrodzonym z krwi władczyń i słonej wody.
Nasze rzęsy powstały z okruchów gór lodowych,
a wargi ubarwiła krew żeglarzy.
Aż dziw, że potrzebujemy pieśni, by kraść ich serca.” 


Siedemnastoletnia Lira jest zamieszkującą głębiny zabójczą syreną. W dodatku jest następczynią tronu i przyszłą królową oceanów. Jednak w oczach matki nie jest tego godna. Co roku w swoje urodziny Lira zabiera jedno serce człowieka, a raczej serce księcia, dzięki czemu okrzykniętą ją Postrachem Książąt. Tym razem młoda syrena pospieszyła się i razem ze swoją kuzynką zapolowała na ludzi, narażając się na gniew matki. Dostaje szansę wybaczenia, lecz zraniona duma syreny pcha ją do impulsywnego działania, przez co skazuje się na wygnanie. Musi odnaleźć się w świecie, który tak nienawidzi, wśród istot, którymi gardzi. W dodatku Królowa Mórz daje jej ultimatum – Lira będzie mogła wrócić do domu, jeśli zdobędzie serce złotego księcia Midas bez swojego zaczarowanego głosu. Jednak co się stanie jeśli pozna bliżej wroga, czy wszystko o czym mówiła jej matka okaże się prawdą?


„– Chcesz, żebym tu siedziała, aż dopłyniecie do Eidyllio?
– Chcę, żebyś znalazła się za burtą – odpowiada Elian. – Ale nie mogę cię zmusić, abyś przeszło po desce.
– To twoje rycerskie maniery?
Podchodzi do najbliższej ściany i odsuwa jedną z zasłon ukazując okrągłe zamknięcie.
– Zgubiliśmy deskę wiele lat temu – mówi i dodaje nieco ciszej: – Mniej więcej w tym czasie utraciłem rycerskie maniery.”

Elian to również następca tronu, tylko tyle że ludzkiego, a mianowicie w przyszłości będzie panował jednym królestwem ze stu. Królestwo Midas słynie ze swoich bogactw, a według legend w żyłach potomków rodu królewskiego płynie złota krew. Książę jednak nie czuje się dobrze na lądzie. Udając przed rodziną dusi się na lądzie. Za swój prawdziwy dom uważa swój okręt „Saad”, gdzie z następcy tronu zmienia się w kapitana załogi zabójców syren. Jednak to podczas jednego z pobytów w domu dostaje wskazówkę do zakończenia odwiecznej wojny między mieszkańcami wody i ziemi. Wysłuchuje opowieści, po czym szykuje wyprawę po kryształ zwany Drugim Okiem Keto. Nie spodziewa się, że podczas tej wyprawy na środku oceanu wyłowi nieznajomą i zawiedzie do Kryształu wilka w owczej skórze.

„– Masz rację. – Staram się uwolnić głos od nutki melancholii. – Spędzenie z tobą życia byłoby ofiarą.
– Doprawdy? – Oczy Eliana odzyskują blask. Uśmiecha się, jakby to, co wydarzyło się kilka sekund temu nie miało miejsca. Jakby udało mu się wymazać fragmenty przeszłości, których nie chce pamiętać.
– Ciekawe, co byś utraciła – pyta.
– Gdybym cię poślubiła? – Staję nad nim, odpychając myśl, która kiełkuje w moim wnętrzu. – Pewnie zdrowy rozsądek.” 


Co ja mogę powiedzieć? Po zakończeniu tej książki nadal mam kaca, a ostatnio miałam tak rok temu, kiedy skończyłam czytać „Szóstkę Wron” i „Królestwo Kanciarzy”. „Pieśń Syreny” właśnie zyskała status jednej z moich ulubionych pozycji. Pomimo że w paru przypadkach Elian okazywał się bardzo naiwny jak na zabójcę syren, to i tak całą historię pochłonęłam w mgnieniu oka, a kiedy dotarłam do ostatnich stron nie mogłam uwierzyć, że to już koniec. Chciałam więcej, pomimo że historia się skończyła.
Z całego serca polecam tę historię miłośnikom fantasy, syren i morza!!! A podczas czytania piękne ilustracje dodadzą klimatu, całej historii, w którą zostaniecie wciągnięci niczym w morskie głębiny.

„Syreny nie były moim jedynym wrogiem.
Ludzie potrafili być równie demoniczni, co one.”

Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece/Young

29.08.2019
Alpha

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

55# "Peety pies, który uratował mi życie"


Tytuł: Peety pies, który uratował mi życie
Autor: Eric O’Grey 
Rok wydania:10  lipca 2019 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece 
Liczba Stron: 382 

Opis:

Uratowani przez miłość. Poruszająca opowieść, która zainspirowała tysiące ludzi na całym świecie!

Adopcja psa stała się dla Erica O'Greya początkiem wielkiej przyjaźni i jednej z największych zmian w jego życiu. Po wielu latach walki z nadwagą, podejmowania kolejnych wyzwań, diet i prób wreszcie osiągnął to, o czym marzył. Wszystko dzięki wizycie u lekarza, który zalecił mu przygarnięcie psa ze schroniska. Tak w domu Erica pojawił się Peety. Historia ich wspólnych wędrówek po zdrowie i zrzucenie zbędnych kilogramów to także niezwykła, inspirująca opowieść o przyjaźni i pokonywaniu własnych słabości.

„Peety. Pies, który uratował mi życie” to książka dla każdego, kto jest gotowy na zmiany i wierzy w to, jak dużo miłości może wnieść w życie obecność czworonoga. To więcej niż historia o ratowaniu zdrowia. To wspaniała opowieść o sile miłości, która potrafi przywrócić radość życia.



Recenzja:

„Czy ktoś pomyślał kiedyś o tym, że może nie bez powodu Bóg umieścił tu te wszystkie psy? 
Nie mam co do tego wątpliwości i nie chcę nikogo zmuszać do wiary w Boga. 
To nie moje zadanie. 
Jednak dla mnie po tym wszystkim, co widziałem i czego doświadczyłem,
przekaz jest absolutnie jasny. 
Ktoś tam, na górze, chce abyśmy wiedzieli,
że nikt z nas – bez względu na to,
jak mocno nam się wydaje, że jesteśmy popaprani,
samotni albo zmęczeni życiem – nie musi już nigdy chodzić po tym świecie sam.” 

Każdy z nas ma marzenia. Jedni mają większe inni mniejsze. Bez względu na to, wyznaczamy sobie cele, do których dążymy, aby spełniły się nasze marzenia. Eric nie miał luksusu, który nazywamy wyborem, nawet ba marzeniem. Dostał od lekarza jasny przekaz – albo weźmie się pan za siebie, albo czas na wykupienie miejsca na cmentarzu. Dlaczego tak ostro? Eric bowiem wzmagał się z poważną nadwagą, która uniemożliwiała mu normalne życie. Próbował przeróżnych diet, lecz żadna nie odniosła skutku, więc porzucił ten pomysł, aż do wspomnianej wizyty u lekarza. Wstyd i dyskomfort w wielu przypadkach spowodowały, że mężczyzna podjął w końcu decyzje, że spróbuje i tym razem włoży w to całe swoje serce. Takim oto sposobem trafił do młodej doktor Preeti, której rady odmieniły jego życie.

„Definicja szaleństwa to powtarzanie w kółko tych samych czynności
i oczekiwanie innych rezultatów.” 

Po otrzymaniu pierwszych wskazówek Eric rozpoczął kurację. Wahał się mianowicie do jednego z nich. Doktor Preeti zaleciła mu, żeby sprawił sobie psa. Mężczyzna był sceptycznie do tego nastawiony ze względu na swój styl życia, lecz po pewnym czasie się przekonał i odwiedził schronisko dla zwierząt. Po rozmowie z Casaundrą (wpierw telefoniczną i kolejną już na miejscu) oczekiwał swojego nowego pupila. Bardzo się zdziwił kiedy kobieta przyprowadziła pozbawionego chęci do życia mieszańca border collie oraz owczarka australijskiego. Pies z taką mieszanką krwi powinien być pełen życia, energiczny. Niestety Raider (gdyż tak się jeszcze wtedy nazywał) również miał nadwagę. Kiedy to przeczytałam nie wiedziałam, czy to złośliwość losu czy przeznaczenie, ponieważ po głębszym zastanowieniu nie było to bezmyślne posunięcie. Szczególnie czytając i obserwując kolejne poczynania głównych bohaterów tej historii.

„Gdy jest się otyłym, człowiek przyzwyczaja się do tego, że nic nie robi.
Szczególnie nie robi niczego dla siebie.
Powiedzenie „nie” jest łatwiejsze niż zmotywowanie się,
ponieważ motywacja zwykle wiąże się z bólem.
Tak naprawdę, gdy ten rodzaj myślenia zostanie w nas na stałe,
pozbycie się psychicznego nieróbstwa jest trudniejsze niż fizyczna utrata wagi.” 

Każdy z nas zna takie powiedzenia jak „słomiany zapał”, „nie od razu Rzym zbudowano” czy „co nagle to po diable” i to się idealnie tyczy Ericka i Peetiego. Odkąd wrócili ze schroniska ich życie powoli się zmieniało. Wpierw zaczęli od krótkich spacerów po ulicy, przy której mieszkali, aby z każdym kolejnym razem wydłużać swoją trasę, aż w końcu skończyło się to na parku, a później na biegu na bieżni. Kolejna sprawa, której duża część książki jest poświęcona to przyjęcie przez Erica, a także Peetiego nowej diety, a mianowicie diety roślinnej, po której obaj odżyli i poczuli się świetnie.

Ta książka nie tylko mnie oczarowała ze względu na to, że opisuje historię związaną z czworonogiem, lecz również dlatego że jest w niej ukazanie dążenia do celu i walki ze swoimi słabościami, i przezwyciężanie ich.

„Miałem pełną świadomość tego,
jak Peety pomógł mi wkroczyć na nową drogę życia –
– tę, na której miałem nadzieję pozostać już do końca swoich dni.” 

Na zakończenie coś od siebie dorzucę, a mianowicie zakochałam się w tej książce już w momencie, kiedy zobaczyłam okładkę, a wiedząc po poprzednich pozycjach związanymi ze zwierzętami od Wydawnictwa Kobiecego, że są to książki genialnie napisane i wzruszające, wiedziałam, że mogę brać w ciemno. Pomimo że była to historia w większości biograficzna czytałam ją z zapartym tchem, pomimo że zdawałam sobie sprawę z jednej rzeczy, o której nie wspomnę tutaj, aby nie odbierać wam przyjemności z czytania. Tym bardziej wzruszyłam się ze względu na to, że przez ostatnie praktyki zawodowe miałam często styczność z psami border collie oraz owczarkami australijskimi i czytając o tym jak Peety (Raider) był utuczony, dosłownie serce mi się krajało.

Opisany przez autora przypadek doskonale ukazuje, że otyłość nie tylko u ludzi, ale i u zwierząt jest powodem dyskomfortu i ciężkiego życia. Z książki można odczytać jasną przestrogę, którą każdy z nas powinien wziąć sobie do serca: Życie mamy jedno i należy o nie dbać, tak samo jak o życie zwierząt, które mamy pod opieką, ponieważ zdrowie to szczęście.

„Leżąc wieczorem w swoim łóżku z Peetym zwiniętym w kłębek obok,
powiedziałem na głos z nadzieją, że Bóg mnie usłyszy: 

- Dziękuję Ci za tego niesamowitego psa.” 


Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiece.

Alpha
19.08.2019r.

czwartek, 15 sierpnia 2019

54# "Dwa Jabłka Adama"


Tytuł: Dwa jabłka Adama 
Autor: Ewa Podsiadły-Natorska 
Rok wydania: 2 lipca 2019 
Wydawnictwo: EditioRed 
Liczba Stron: 440 

Opis:

Miłość, pożądanie i zdrada oczami mężczyzny, który znalazł się na rozdrożu.
On - wzorowy mąż i ojciec, utrzymujący rodzinę z pracy tłumacza. 

One - wzorowa żona i matka oraz jego koleżanka z zamierzchłej przeszłości.

Przypadkowe spotkanie Adama i Diany w ich rodzinnych stronach staje się początkiem erotycznej i psychologicznej gry pomiędzy nimi, w którą wkrótce zostaje wciągnięta również jego żona Lidka. Z pozoru zwykły romans okazuje się niemożliwy do zakończenia, a fascynacji koleżanką z dzieciństwa ulega też żona Adama. Prowadzi to do trudnego, poliamorycznego układu, w którym wszyscy troje będą musieli zweryfikować wszystko, w co do tej pory wierzyli. 

W tym menage a trois - gospodarstwie domowym trzech osób - powstaje wzajemna sieć skomplikowanych i dzikich uzależnień, w której będzie się jeszcze musiało znaleźć miejsce dla małego dziecka.


Recenzja:

„Widziały go ściany. Widziały, jak leżał na podłodze wśród zdjęć rozsypanych tak jak jego życie. Widziały, jak patrzył w sufit oczami przegranego człowieka. Jak chwilę wcześniej zamknął drzwi na klucz zdemolował pokój i bez sił padł na kolana, po czym runął na plecy, przygniatając rodzinne fotografie, które zdeformowały się od ciężaru jego ciała. Widziały, jak ostre końce zniszczonych ramek kuły go niczym gwoździe. Widziały szkło pokruszone w drobny mak; odłamki haratały mu skórę. Widziały krew – najpierw z nadgarstka, potem z łokcia, karku, szyi. Widziały, jak przypominał zupełnie beznadziejny kawał ludzkiego mięsa. Jak rozpłakał się niczym dziecko. 

Nie widziały tylko, co działo się w jego głowie. Nie widziały spiętrzonej rzeki myśli, która zatruwała mu umysł. A zwłaszcza tego jednego pytania, które nie dawało mu spokoju:
po co żyje człowiek, który krzywdzi innych?” 

Zdrada. Nie myślimy o tym na co dzień, ale nawet nie wiemy, że możemy mieć z nią doczynienia. Idąc na ulicy możemy mijać żonę, którą właśnie zdradza mąż albo na pierwszy rzut oka parę zakochanych w sobie ludzi, którzy mogą okazać się parą kochanków próbujących ukraść parę chwil dla siebie. Zapytani o zdradę mówimy: nie mnie to nie dotyczy, a nie wiemy czy w przyszłości nie będziemy zdradzającymi albo zdradzonymi. Zdrada należy to tych spraw, które ignorujemy, wyrzucamy z głowy tłumacząc sobie, że jest to rzecz, która mnie nie dotyczy. Budzimy się dopiero wtedy, kiedy zaczyna nas dotyczyć.

„A jednak wchodził w tę znajomość coraz głębiej, tak jak się wchodzi do wanny z ciepłą wodą. Już nie pamiętał, czy odkąd związał się z Lidką, inna kobieta zrobiła na nim równie silne co Diana wrażenie. Sam nie wiedział, co nim kierowało: oddalenie od domu, sentyment, fascynacja? Wiedział jedno – Diana zawróciła mu w głowie. Pragnął jej, pragnął bardziej niż żony i czuł się z tego powodu jak ostatni skurwysyn.”

Co może być lekarstwem na zastój w pracy? Oczywiście, że urlop w oddalonej od ludzi Górze Puławskiej. Tam też Lidka wysyła Adama, żeby ułatwić mu tłumaczenie zagranicznego bestsellera. Mężczyzna po jakimś czasie się zgadza, jednak nie jest przekonany o tym ze względu na to, że nie chce zostawiać rodziny samej. Sprawę ułatwia mu wyjazd córki do babci. Zostawiając żonę z jej własną pracą wyjeżdża nie wiedząc jeszcze, że cały wyjazd zmieni jego dotychczasowe życie w piekło. Do tej pory nie miał życie układało mu się nie najgorzej, a z mniejszymi i większymi problemami radził sobie jak każdy inny. Miał dom podciągnięty pod hipotekę, razem z żoną dobrze płatną pracę, zdrową córkę, czego chcieć więcej?

Jednak jak zawsze co do czego przychodzi, życie musi się pokomplikować.

I tak właśnie było również w przypadku Adama, który znalazł się w złym miejscu o złym czasie. Po latach na jego drodze staje Diana, którą pamiętał z dziecięcych lat spędzanych na działce w Górze Puławskiej. Okazało się, że koleżanka z dawnych lat wyrosła na piękną kobietę, więc żeby wyjść na dżentelmena Adam postanowił powspominać dawne czasy. Od tego momentu widywali się przez cały jego pobyt na działce. Tłumaczenie szło mu rewelacyjnie, dodatkowo dopingowany faktem spotkań z dawną znajomą, jednak wszystko trwało do pewnego momentu.

Nadeszło nieuniknione.

Adam zdradził Lidkę.

Od tamtej pory psychicznie zaczął obarczać się winą, gardzić sobą, ale nie zaprzestał spotykania się z Dianą. Coraz więcej dowiadywał się o dawnej znajomej o jej życiu w Warszawie, partnerze. Zaczął zastanawiać się i snuć intrygi, co będzie, kiedy skończy swoje zadanie i będzie musiał wrócić do Radomia, gdzie zostawił rodzinę.

Postanowił zrobić najgorszą, rzecz jaką kiedykolwiek można zrobić będąc w związku.

Zaczął kłamać.

„Oszalał na punkcie tej kobiety.
Nie miał co do tego wątpliwości.
A jednak nie chodziło tylko o seks.”

Bohaterowie książki są niezwykle dobrze nakreśleni, zupełnie jakby autorka wycięła ich z życia codziennego i wkleiła do książki. Przyczyną może być temat, jaki zostaje poruszony w książce, w końcu każdy może paść ofiarą zdrady. Wiele razy łapałam się za głowę, jak ludzie mogą tak postępować, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że to co robią jest złe. Wiele razy miałam nadzieję, że Adam się opamięta w końcu miał kochającą żonę i córkę jednak to mu nie wystarczało. Zaczął nawet winą za swoją niewierność obarczać ojca, który miał mu to przekazać w genach. Powodem takiego myślenia był bardzo szybki ślub ojca Adama po śmierci jego matki.

Oboje z Lidką nie mieli łatwego życia, co autorka doskonale nam ukazuje. Często w historii przewija się sam motyw utraty rodzica: Adam – traci matkę w wypadku samochodowym, sama Lidka wpierw jako dziecko jest ignorowana przez matkę, aż w końcu jako dorosła osoba po ślubie i urodzeniu dziecka traci ukochanego ojca, z którym miała więź, przez co się załamuje i popada w alkoholizm, z którego wychodzi właśnie dzięki Adamowi i rocznej córeczce.

I może wyjdę na sadystkę, ale to właśnie mi się podobało w tej książce, że autorka nie stworzyła cukierkowych bohaterów, którym przytrafiają się same dobre rzeczy. Nie! W tej książce bohaterowie są poddawani coraz to większym próbom, aż nadchodzi ta najgorsza.

„Chwycił kierownicę, tak mocno,
że aż pod skórą dłoni wybrzuszyła się niebieska mapa żył.
Ta kobieta była jak zatrute jabłko.”

Przyznaję się bez bicia, że byłam dosyć sceptycznie nastawiona do tej książki ze względu na tematykę zdrady i pierwszej myśli, która pojawiła się w mojej głowie po przeczytaniu opisu. Bałam się, że autorka spłyci wszystko i skupi się na trójkącie, a tutaj spotkała mnie niespodzianka. Dostałam zupełnie co innego! Świetnie poprowadzoną psychologiczną powieść, która wręcz rozbiera psychikę niewiernego małżonka na części pierwsze! Wczytując się w historię Adama, dokładnie widzimy, jak stacza się z coraz większą prędkością, a w jego głowie zaczyna panować kompletny chaos, aż w końcu już sam nie wie, co jest dobre, a co złe, czy ktoś prowadzi z nim grę, czy po prostu proponuje tylko rozwiązania.

Ja przepadłam, dlatego też miłośnikom romansów psychologicznych polecam, co więcej uważam wręcz, że jest to pozycja obowiązkowa!

Za udostępnienie egzemplarza serdecznie dziękuję Wydawnictwu Editio Red.

Alpha
15.08.2019

niedziela, 11 sierpnia 2019

53# "Zgromadzenie TomII Odnaleźć siebie" PRZEDPREMIEROWA RECENZJA PATRONACKA



Tytuł: Zgromadzenie (Odnaleźć siebie Tom II)
Autor: Joanna Jarczyk
PREMIERA: 19 sierpnia 2019
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba Stron: 348

Opis:

Czy kłamstwo może stworzyć nową prawdę?

Zgromadzenie szybko otrząsa się po tragicznej śmierci Samuela, a Stróżowie są zadowoleni z nowego dowódcy, Louisa Daquina. Damien porządkuje swoje życie, Catherine wraca pod skrzydła Pana Łowców. Wszystko zdaje się biec właściwym torem, wróżąc spokojną i udaną przyszłość. Jest tylko jeden problem: kłamstwo Louisa, które wkrótce może spowodować wielkie szkody...

Czy prawda w końcu ujrzy światło dzienne? Ile można poświęcić w imię wyznawanych zasad? Komu warto zaufać, gdy przyjdzie czas poszukiwania najważniejszej w życiu rzeczy – własnej tożsamości? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań będą musieli wkrótce odnaleźć bohaterowie Zgromadzenia.


Recenzja:


„Sny zwracają uwagę na zakorzenione w ludziach lęki.
Są nieraz odzwierciedleniem duszy,
komunikacją z głęboko zakorzenioną podświadomością.
Szczególnie koszmary.”

Na Zgromadzenie pada cień. Założyciel i przywódca Stróżów zostaje zamordowany. Ciężar władzy spada na barki młodego członka zgromadzenia Louisa, który był prawą ręką Samulea. Musi podnieść Zgromadzenia i doprowadzić do dawnej świetność zanim Łowcy zaatakują ich. Jednak, jak ma to zrobić jak jego samego przygniata ciężar nie tylko nowej posady, ale również popełnionej zbrodni. Czy jego tajemnica oraz pewnej Łowczyni wyjdzie najaw? Jak zareaguje Damien, kiedy pozna sekret przyjaciela? Czy ponownie zmieni zdanie na temat Catherine? I jak wpłynie to na konflikt pomiędzy Stróżami a Łowcami? Jedno jest pewne Joanna Jarczyk ponownie zabiera nas w świat pełen intryg, tajemnic, walk i rywalizacji, doprawiony przyjaźnią, która zostanie wystawiona na próbę, a także rodzącemu się uczuciu.

„Każdy może pomóc, by świat stał się lepszy.”

Po pogrzebie Samuela priorytetem staje się sprawdzenie tajnej broni zmarłego przywódcy, ale do tego niestety potrzebna jest krew Łowcy. Młody dowódca wysyła swoich podwładnych na patrole, dobrze wiedząc, że muszą się spieszyć. Widmo ataku Łowców wisi nad Zgromadzeniem, niczym burzowe chmury, a wśród wszystkich presji dodatkowo szalę przechylają koszmary Louisa, które w równym stopniu jak poczucie winy powoli niczym pasożyt wysysają z niego siły życiowe.

Jednocześnie po drugiej stronie sporu Catherine z nowymi tytułami, które jej nie wystarczają próbuje odkryć tajemnice swojego pochodzenia, a w tym może pomóc jej niepozorna opaska dziecięca, która niestety została w domu Damiena. Po upływie dwóch miesięcy w końcu decyduje się na odwiedzenie mężczyzny, z którym łączą ją skomplikowane relacje. Oczekuje, że Stróż pomoże jej odnaleźć prawdę. Jednak widząc Łowczynię w progu nie spodziewał się, że jedna walka może doprowadzić do zwątpienia w przyjaciela i ponowne łamanie zasad Zgromadzenia. Połączyła ich umowa i oddanie sobie przysług, które bardzo namieszają i doprowadzą do niespodziewanych konsekwencji.


„Tenerbris wyłoniło się nieoczekiwanie.
Nagle skończył się las, pojawiła się za to wolna przestrzeń wydeptanej ziemi,
a nieco dalej różnej wielkości budynki.
Było tu niezwykle przygnębiająco,
a okolica odrobinę przypominała opuszczone tereny przemysłowe.”


Jak w każdej historii są bohaterowie, których się uwielbia i tych, którzy niemiłosiernie denerwują. Oczywiście bohaterami, których wątki bardzo dobrze mi się czytało, to Damien i Catherine. Tak jak w pierwszej części nie mogłam się doczekać rozdziałów z perspektywy mężczyzny, to tak w tej części moją ciekawość zdominowała fabuła dotycząca Catherine i jej tajemnicy. Dosłownie przebierałam nogami zniecierpliwiona, czekając na fragment z Łowczynią, po czym szybko mknęłam przez tekst, a gdy docierałam do końca miałam wielki zawód i szybko patrzyłam, kiedy znowu pojawi się rozdział dotyczący Cat, przez co Damien zbiegł na drugi plan.

Myślę, że spowodowane to było tym, że historia Stróża była mocno związana z przygodami Mayi wyrzuconej ze Zgromadzenia, przez cząstkę Balthazara, której była nieświadoma. Nie mówię, że nie byłam ciekawa również i tego wątku, jednak pochodzenie Cat ciekawiło mnie najbardziej. W przypadku Mayi, to bardziej czułam rodzące się współczucie, żal i niesprawiedliwość. I tu przechodzimy do postaci, która najbardziej mnie denerwowała, a mowa tu o Louisie.

„Uśmiechnął się sam do siebie na myśl o tym.
Dowódca Louis – potężny pogromca Balthazara.”

Niestety w tej części młody dowódca Zgromadzenia nie zyskał mojej sympatii, a co więcej stracił dużo od pierwszej części. Oczywiście mówię tu, że stracił w moich oczach, bo przez swoje zachowanie działał mi na nerwy, a nie dlatego, że postać jest źle wykreowana. Co to, to nie. Wszystkie postacie w tej historii są tak świetnie tu wykreowane zupełnie tak, jakby autorka spisywała przygody osób żyjących w świecie rzeczywistym. Każda postać jest oryginalna, mająca swój charakter i osobowość, przez co jestem zachwycona.

Na pochwałę zasługują również wplecione przez autorkę wątki związane z tajemnicami, ale także miłosne.

Do czego mogę się przyczepić?


ZAKOŃCZENIE i brak kolejnego tomu…
Nie wyobrażam sobie teraz oczekiwania na kolejną część.
Mam nadzieję, że nie będzie trzeba długo czekać, na trzeci tom :D


Na zakończenie serdecznie polecam zapoznać się z tym cyklem. Przyznam się szczerze, że dawno już nie ociągałam się tak z kończeniem książki. Po prostu nie chciałam rozstawać się z tą historią.

Za udostępnienie egzemplarza oraz za możliwość objęcie go patronatem dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Alpha
11.08.2019



piątek, 2 sierpnia 2019

52# "Zaskocz mnie"



Tytuł: Zaskocz mnie 
Autor: Małgorzata Falkowska, Daria Skiba 
Rok wydania: 2019 
Wydawnictwo: Inanna 
Liczba Stron: 320 


Opis:

ONA ma pasję, za którą skoczyłaby w ogień. Ma marzenia.
ON wymarzoną pracę i życie, które wydaje się innym niemal idealne.

Antek i Jagoda są niczym ogień i woda.
Ona, bez planów na przyszłość, żyjąca „tu i teraz”.
On, poukładany, planujący przyszłość i zakochany w swojej dziewczynie.

Czy tych dwoje może się wzajemnie zrozumieć?
Parkour jest ich odpowiedzią.
Uparta nauczycielka i uczeń, który nie chce się poddać.
Wspólne ćwiczenia pokazują obojgu, że mimo wielu różnic, są do siebie bardziej podobni, niż mogli się spodziewać.

Co się stanie, gdy światy i poglądy tych dwojga się zderzą?


Recenzja:

Nowe miasto, nowe perspektywy, nowe marzenia, a przynajmniej tak zdawało się Antkowi. Wraz ze swoją dziewczyną przeprowadza się do Wrocławia, gdzie podejmuje nową pracę w wydawnictwie. Jednak nie zawsze nowe życie zaczyna się dobrze i tak samo kończy. Antoni nie do końca wierzy w uczucie jakim podobno darzy go jego dziewczyna, która przejmuje się tylko urodą i przyjemnościami. Jego życie diametralnie zmienia się wraz z voucherem na trening boksu. Kiedy udaje się pierwszy raz na miejsce, postanawia, że zamiast walki nauczy się parkouru. Jak się okazuje nie tylko ekstremalny sport go przyciąga, ale również nowo poznana dziewczyna – Jagoda.

Podczas trudnych chwil Jagoda oddaje się pasji. Najczęściej po rozmowach z matką, które przeważnie kończą się niemiłymi prztykami kobiet, złośliwymi uwagami lub wyrzucaniem sobie nawzajem przewinień sprzed lat. Wtedy właśnie Jagoda ucieka w miejsce, gdzie czuje się naprawdę wolna. Od dawna oddaje się pasji, jaką jest parkour, a teraz wraz z grupą znajomych ma do osiągnięcia jeden z najważniejszych celów. W końcu czekają ich zawody we Francji, a tam może pojechać jedynie pięć osób. Kto załapie się na podróż, w której będzie mógł spełnić swoje marzenia?

"Pragnęłam być szczęśliwą kobietą. Może i samotną wieczorami, bez rodziny, ale wierzyłam, że i na to kiedyś przyjdzie czas. W tym momencie mogłam skupić się na sobie i zacząć korzystać z życia garściami, bo jeśli nie teraz, to kiedy?" 

Nie ukrywam, że z twórczością autorek spotkałam się pierwszy raz. Czy obie panie mnie „Zaskoczyły”? Szczerze powiedziawszy nie. Historia Antka i Jagody jest zwyczajna, taka która może się przytrafić każdemu. Są w niej wzloty i upadki, jednak sama książka niczym nowym nie zaskakuje. Owszem jest przyjemną lekturą na letni wieczór, który można spędzić z zimną herbatą na tarasie przy zachodzącym słońcu. Lubujących się w romansach może porwie, jednak dla mnie książka była mocno przeciętna. Opowieść o pasji oraz rodzącej się miłości, których nie okłamujmy się, ale mamy na pęczki w księgarniach. Spytacie się, więc czemu sięgnęłam po tę książkę.

Jak zwykle są u mnie trzy powody: Pierwszy to oczywiście tytuł. Drugi to sama okładka, która nie okłamujmy się, ale przyciąga wzrok, natomiast trzeci to sam temat parkouru. Nie ukrywam, że od kilku lat z przyjemnością oglądam, a nawet czytam o nim książki i tu właśnie nastąpił zgrzyt. Co mi nie podpasowało? Chyba najważniejsze, co to prędkość z jaką główny bohater nauczył się wspinać po budynkach i po nich biegać, a także przeskakiwać, szczególnie, że autorki opisały go jako mało wysportowanego mężczyznę, powiedzmy, że przeciętnego. Dlatego też czas, w którym przyswoił podstawy parkouru był dla mnie szokiem. Wystarczył mu w sumie tydzień, a nasz Antek biegał po dachach niczym Batman w Gotham.

“Nie mógł po prostu przychodzić, ćwiczyć i wracać do swojego świata?” 

Sami bohaterowie zapewne niedługo ulecą z mojej pamięci, ze względu na to, że nie zżyłam się z nimi zbytnio. Owszem nie denerwowali mnie, jak w niektórych książkach bohaterowie potrafią to robić, ale może i w tym problem, że żadna z przedstawionych postaci nie wzbudziła we mnie emocji. Od tak czytałam ich historię, twierdząc, że jest przyjemną przygodą, która niestety nie zostanie długo w mojej głowie.

„Zaskocz mnie” jest historią, którą można przeczytać w jeden wieczór na zrelaksowanie się, a w mojej liście książek plasuje się na miejscu historii przeciętnych. Czy polecam Wam książkę? W sumie tak, ponieważ można fajnie przy niej spędzić czas, zrelaksować się po pracy i spędzić fajne chwilę z bohaterami. Jeśli szukacie lekkiej lektury na wakacje to jak najbardziej polecam.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu Inanna.

Alpha
02.08.2019

79#"Smak Pokusy"

Tytuł: Smak Pokusy Autor: Riva Scott  Rok wydania: 16 grudnia 2019  Wydawnictwo: Wydawnictwo WasPos  Liczba Stron: 489  Opi...