poniedziałek, 7 stycznia 2019

24# "Tylko Żywi Mogą Umrzeć"


Tytuł: Tylko Żywi Mogą Umrzeć 
Autor: D.B.Foryś 
Rok wydania: 2018 
Wydawnictwo: e-bookowo 
Liczba Stron: 400 

Opis: 

Mam na imię Tessa i, odkąd pamiętam, prowadzę podwójne życie. Jestem barmanką za dnia, za to nocami zamieniam się w żądną krwi łowczynię demonów.
Dlaczego to robię? Och, nie zrozumcie mnie źle, przecież nie wybrałam takiego zajęcia, ponieważ jest ekscytujące i bezpieczne, pieniądze też nie grały tutaj żadnej roli, nikt mi w końcu za to nie płaci.
Tropię i zabijam wyłącznie dlatego, że posiadam nad nimi niespotykaną przewagę: w połowie jestem jedną z nich...

Recenzja:

„Usłyszałam przeszywający chrzęst łamanych kości. Całe pomieszczenie wypełnił mój rozpaczliwy jęk, kiedy obserwowałam, jak mężczyzna bezwładnie opadał na ziemię. Oczy traciły swój dawny blask. Stawały się puste i matowe. Martwe.” 

Codzienną rutynę Tessy Brown przerywa wiadomość od przyjaciela o skradzionym krucyfiksie. Dziewczyna podejmuje trop i rozpoczyna śledztwo, jednak nie spodziewa się, że sprawa jest o wiele poważniejsza niż przypuszcza. Zdawałoby się, że to zwykła kradzież, jednak chodzą słuchy w świecie demonów, że już niedługo coś się wydarzy.

W tym samym czasie w życiu Tessy pojawia się tajemniczy Kilian, który zdaje się być o wiele bardziej obeznany w temacie niż ona. Rozpoczynają współpracę jedynie po to żeby sobie nie wchodzić w drogę. Podczas ich krótkiej, ale prężnie rozwijającej się znajomości Tess dowiaduje się, że jej nowy kolega nie tyle jest demonem, co jest kluczem do całej historii.

Jednak czy Tess ze zorganizowaną przez nią ekipą zdoła zapobiec apokalipsie, czy wręcz przeciwnie pomogą ją rozkręcić?

Cała historia opiera się na dobrze znanym nam schemacie walki dobra ze złem. Bohaterowie w celu uratowania świata przed demonicznymi siłami szukają artefaktów, aby antagonista nie dostał go pierwszy. Tak samo jak relacje między bohaterami nie są nam obce – przyjaźnie, romanse, intrygi, zdrady. Sam charakter postaci powoduje, że zatracamy się z każdą kolejną przewróconą stroną i to jest to właśnie, bo gdy tylko pojawiał się na stronach Kilian czy Gabe to nie mogłam oderwać się od tego. Pragnęłam więcej i więcej.

To co bardzo mi się podobało, to fakt, że postacie nie są pod kloszem. D.B. Foryś nie cacka się z nimi. Sama Tessa, kiedy walnęła gafę, musiała mierzyć się z konsekwencjami swojego zachowania. To właśnie zaliczyłam na plus, że nie było to zamiecione pod dywan lub nie przeminęło z wiatrem.

Prócz tego, co może wydać się dziwne, to brakuje tutaj równowagi. Są demony, ba jest nawet Władca Piekieł, ale nie ma Aniołów czy nawet nie pojawia się Bóg. Nie ma! To nie jest ta historia, gdzie bohaterom wali się wszystko i zjawia się nagle wybawienie w postaci Archanioła. Tutaj tego nie ma i to też może budzić pewien niepokój o losy naszych ulubionych bohaterów, bo są zdani tylko na siebie, co jednocześnie nadaje im nieco realizmu, bo nam też nie pomoże wróżka zębuszka czy wyskakujący z magicznej lampy dżin.

Prócz tego autorka sprytnie przemyca ważne informacje w tekście, które składają się w całość dopiero wtedy gdy mają. Czytelnik zazwyczaj pomija je, machając na nie ręką i czyta dalej, żeby na końcu otrzymać kubeł zimnej wody.

„– Jestem Mrocznym Żniwiarzem – zakomunikowałam z triumfalną miną. 

– Wiem, kim jesteś, wywłoko! – zaryczała. – Mamy już przyszykowane dla ciebie specjalne miejsce w Piekle!” 

Do głównej bohaterki nie zapałałam ani miłością, ani nienawiścią. Z jej perspektywy czytało się przyjemnie, a to już coś, bo zdarza się, że książka ma bardzo dobrą fabułę, ale przez główną bohaterkę męczy się czytelnik. W przypadku „Tylko Żywi Mogą Umrzeć” i Tess nie miałam tego problemy. Bardziej śmieszyły mnie sytuacje, kiedy Kilian podpuszczał łowczynię, a ona fukała na niego. Prócz tego zastanawiałam się, czy nie powinna pić trochę więcej ziół na uspokojenie, bo nie tyle że nie radzi sonie z zaufaniem to jeszcze jest agresywna, ale… to może działanie tej demonicznej połówki 😊.

Tess za dnia jest barmanką, a w nocy poluje na demony. Dziewczyna ma trochę ułatwione zadanie, w przeciwieństwie do zwykłych egzorcystów, gdyż jest w połowie demonem i wyczuwa ich, kiedy pojawią się w pobliżu.

„– Dostaniesz cukrzycy, słowo daję – syknęłam, kiedy sięgnął po kolejną paczkę. Zaszeleści nią natrętnie, byleby zrobić mi na złość. 

– Hmm? – wymamrotał z pełnymi ustami, 

wyciągając w moją stronę opakowanie ciasteczek. 

– Nie, dziękuję.” 

Jedną z moich dwóch ulubionych postaci jest demon Kilian. Dlaczego? Bo jest słodki tak samo jak ciasteczka, które uwielbia! Czytając dowiadujemy się, że urodził się w drugiej połowie czwartego wieku na terenach ówczesnego starożytnego Egiptu w ubogiej rodzinie, która zajmowała się uprawą roślin. Demon opowiadał o tym, jak w oczy zajrzało im widmo głodu przez chorobę rodziców. Niespodziewanie rozwiązanie spadło jak grom z jasnego nieba lub może trafniejsze określenie byłoby, że wypełzło z czeluści piekieł. Wtedy jeszcze młody Kilian postanowił zgodzić się na oferowane warunki przez nieznajomego. Z myślą o rodzicach zawarł pakt z demonem. Dopiero po latach odkrył, że dzięki swojemu uczynkowi stał się kluczem do zamknięcia lub otwarcia Bram Piekieł. 

Wspominałam o dwóch ulubionych postaciach, tak więc drugą z nich jest przybrany ojciec Tessy i jej bardzo dobry przyjaciel ksiądz Gabriel. Przybliżając nieco tę postać, to Gabe jest proboszczem kościoła oraz światowej sławy egzorcystą. Za co go pokochałam? A już Wam cytuję fragmenty: 

„ – Jasna cholera. 
– Gabe, język! – upomniałam go. 
– Oj tam… – Machnął ręką. – Wyspowiadam się z tego później.” 

oraz:

„– (…) Teraz coś zjedz, jesteś za chuda. 
– Jestem w sam raz – odparłam stanowczo i poklepałam go po brzuchu. – Gdybym wyhodowała coś takiego, nigdy nie dogoniłabym żadnego potwora. 
– To? – zapytał, masując się po kałdunie. – To jest, moja droga, oznaka dobrobytu, a dodatkowo nadaje się idealnie jako półeczka na mydło podczas kąpieli.” 

Co tu dużo mówić? Gabriel jest jedyny i nie powtarzalny! 😉 

„Obdarzyłam ją wymuszonym uśmiechem. Gdyby tydzień temu ktoś mi napomknął, że będę walczyć z duchami u swojego boku, zostawiłabym jego twarz w spokoju. Pozbawiłabym go całej głowy!” 

Cały świat oraz cel walki z demonami autorka przedstawia nam z perspektywy głównej bohaterki w narracji pierwszoosobowej. Już od pierwszych stron autorka rusza z akcją z kopyta, nie karze czekać czytelnikowi, tylko od razu wrzuca nas w wir wydarzeń. Jeśli natomiast chodzi o właściwe wydarzenia, to dowiadujemy się z czasem co z czym się je. Czytając pierwszy tom cyklu „Tessa Brown” nie mogłam się odpędzić od wrażenia, że w jakimś stopniu przypomina to serię o Robercie Langdonie, tylko że w przypadku „TŻMU” jest wątek fantastyczny z domieszką romansu. 

Z tą historią spotkałam się pierwszy raz, bodajże z dwa lata temu, na Wattpadzie i porównując to co kiedyś przeczytałam, a to co dane było mi dotknąć i przeczytać na papierze, to z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że widać ogromny postęp! Kończąc już uważam, że debiut D.B.Foryś jest naprawdę udany i pozostaje tylko wypatrywać kolejnych tomów! Natomiast smakoszy lubujących się w urban fantasy polecam zapoznać się z tą pozycją 😊 . 

Za egzemplarz oraz imienną dedykację dziękuję autorce D.B. Foryś <3

Alpha
07.01.2019

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

61#"Złe"

Tytuł: Złe  Autor: Michał Jan Chmielewski  Rok wydania: 2019 (wznowienie)  Wydawnictwo: Literate  Liczba Stron: 306  Opis:  „W...